Thriller / Sensacja / Kryminał
Córeczka
KUP TERAZ

Córeczka

Anna Snoekstra
brak opinii
Liczba stron: 272
ISBN: 9788327625199
Premiera: 2017-03-15

Kilka lat żyła na ulicy. Przyłapana na kradzieży, wykorzystuje podobieństwo do zaginionej Rebeki Winter i kradnie jej tożsamość. Świetnie odnajduje się w roli kochającej córki i siostry. Śpi w łóżku Rebeki, nosi jej ubrania, żyje cudzym życiem. Jednak przy okazji odkrywa coraz więcej ponurych sekretów na pozór idealnej rodziny. Zbyt późno zrozumie, że nie tylko ona jest pozbawioną skrupułów oszustką, a zniknięcie Rebeki ma drugie dno, którego lepiej było nie poznawać.

Zawsze umiałam grać. Trafiając na obleśnego typa, stawałam się intrygującą uwodzicielką. Mając do czynienia ze szlachetnym obrońcą uciśnionych, byłam niewiniątkiem o sarnich oczach. Na tego ochroniarza nie zadziałało ani pierwsze, ani drugie z moich wcieleń.

Prawie mi się udało. Drzwi supermarketu już się rozsunęły, kiedy wielka łapa opadła mi na ramię. Tylko kilkanaście kroków dzieliło mnie od cichej uliczki wysadzanej drzewami o żółtopomarańczowych liściach.

Mężczyzna ścisnął moje ramię jak imadłem, a potem zaprowadził do biura na drugim końcu sklepu. To było maleńkie pomieszczenie bez okien ledwie mieszczące starą szafę na dokumenty, biurko i drukarkę. Wyjął z mojej torby bochenek chleba, ser i jabłko, i położył to wszystko na blacie między nami. Na widok tych rzeczy poczułam wstyd, ale ze wszystkich sił starałam się wytrzymać jego spojrzenie. Oświadczył, że mnie nie puści, jeśli nie podam nazwiska. Na szczęście nie miałam przy sobie portfela. Po co komu portfel, skoro nie ma pieniędzy?

Próbowałam na nim wszystkich swoich zwyczajowych sztuczek, ze łzami włącznie, ale na próżno. To nie był mój najlepszy popis aktorski. Nie mogłam oderwać wzroku od chleba. Czułam skurcze żołądka, nigdy przedtem nie byłam tak głodna.

Słyszę go teraz. Rozmawia z policjantami pod drzwiami zamkniętego na klucz biura. Spoglądam na tablicę ogłoszeń. Wisi tam grafik pracowniczy, rozpisana na punkty procedura postępowania z kartami kredytowymi z uśmiechniętą buźką dorysowaną na dole i kilka zdjęć z nocnej zmiany.

Nigdy nie chciałam pracować w supermarkecie. W ogóle nigdzie nie chciałam pracować, ale nieoczekiwanie czuję ukłucie zazdrości.

– Przepraszam, że zawracam wam głowę, ale ta zdzira nie chce podać nazwiska.

Ciekawe, czy facet wie, że go słyszę.

– Nic się nie stało. Zabierzemy ją stąd – mówi inny głos.

Drzwi się otwierają i spogląda na mnie para gliniarzy, mężczyzna i kobieta, oboje mniej więcej w moim wieku. Ona ma ciemne włosy starannie związane w koński ogon, a facet jest chudy i ma ziemistą cerę. Już wiem, że okaże się dupkiem. Siadają po drugiej stronie biurka.

– Jestem posterunkowy Thompson, a to posterunkowa Seirs. Zostałaś przyłapana na kradzieży na terenie tego sklepu – mówi funkcjonariusz, nie starając się nawet ukryć znudzenia w głosie.

– Nie kradłam – mówię, naśladując ton dobrze wychowanej kobiety, jakim mówiła moja macocha. – Szłam do kasy, kiedy on mnie złapał. Ten człowiek ma problem z kobietami.

Patrzą na mnie powątpiewająco, taksują brudne ubranie i tłuste włosy. Zastanawiam się, czy śmierdzę. Posiniaczona i opuchnięta twarz nie działa na moją korzyść. Pewnie dlatego zostałam złapana.

– Kiedy tu weszliśmy, obrzucił mnie wulgarnymi epitetami. Nazwał mnie – zniżam głos – zdzirą i dziwką. Obrzydliwość. Mój ojciec jest prawnikiem – dodałam wyniosłym głosem damy. - Spodziewam się, że będzie chciał pozwać sklep za niewłaściwe zachowanie jego pracownika, kiedy opowiem mu, co mnie tu dzisiaj spotkało.

Wymieniają się spojrzeniami, a ja widzę, że nie kupują mojej bajeczki. Powinnam była uderzyć w płacz.

– Skarbie, wszystko będzie dobrze. Podaj nam tylko swoje nazwisko i adres. Przed nocą wrócisz do domu – oznajmia funkcjonariuszka.

Jest w moim wieku, a zwraca się do mnie jak do dziecka.

– Możemy cię aresztować i zabrać na komisariat – dodaje posterunkowy. - Zostaniesz w celi, póki nie ustalimy twojej tożsamości. Będzie o wiele prościej, jeśli od razu podasz swoje nazwisko.

Próbują mnie przestraszyć i nawet im się to udaje, ale z zupełnie innego powodu, niż przypuszczają. Kiedy zdejmą moje odciski palców, ustalenie tożsamości nie zajmie im wiele czasu. Dowiedzą się, co zrobiłam.

– Byłam bardzo głodna. – Drżenie mojego głosu wcale nie jest udawane.

Decyzję podejmuję pod wpływem ich wzroku. Są w nim litość i odraza, zupełnie jakbym odmawiali mi jakiejkolwiek wartości. Z pewnością jestem dla nich tylko kolejną bezdomną, ludzkim śmieciem, z którym trzeba się uporać. Odnajduję przechowane w pamięci wspomnienie. I już wiem, jak wybrnę z tych tarapatów.

Siła słów, które za chwilę padną z moich ust, jest ogromna. Przepływa przez moje ciało jak porcja wódki, rozluźnia ściśnięte gardło i wywołuje mrowienie w palcach. Bezradność znika, wiem, że dam radę. Spoglądam na posterunkową Seirs, potem na posterunkowego Thompsona, delektując się chwilą. Obserwuję ich uważnie w oczekiwaniu na moment, w którym zmieni się wyraz ich twarzy.

– Nazywam się Rebeca Winter. Jedenaście lat temu zostałam uprowadzona.

 

Opatulona płaszczem i ze spuszczoną głową siedzę w pokoju przesłuchań. W pomieszczeniu jest bardzo zimno. Czekam już od godziny, ale wcale się nie boję. Wyobrażam sobie, jakie zamieszanie wywołałam wśród ludzi po drugiej stronie lustra. Pewnie wzywają członków jednostki zajmującej się poszukiwaniem zaginionych, oglądają zdjęcia Rebeki i porównują je ze mną. To ich powinno przekonać, bo podobieństwo jest uderzające.

Zobaczyłam to wiele miesięcy wcześniej. Byłam wtedy z Peterem, który dawał mi trochę ciepła. Zwykle na kacu robiłam się płaczliwa i spędzałam cały dzień w swoim pokoju, słuchając smętnej muzyki. Z nim było inaczej. Wstaliśmy w południe, usiedliśmy na kanapie, jedząc pizzę i paląc papierosy, aż poczuliśmy się lepiej. To było w czasach, kiedy uważałam, że pieniądze moich rodziców nie mają znaczenia, a ja potrzebuję tylko miłości.

Oglądaliśmy głupi program zatytułowany „Poszukiwani”. Prowadzący mówili o serii makabrycznych morderstw w domu starców w Melbourne. Zaczęłam rozglądać się za pilotem, bo informacja o masakrowanych staruszkach gwarantowała błyskawiczne pogorszenie nastroju. Już miałam zmienić kanał, kiedy prowadzący przeszli do kolejnej historii, a na ekranie pojawiło się zdjęcie. Ta dziewczyna miała mój nos, moje oczy, moje miedziane włosy. A nawet moje piegi.

– Siedemnastego stycznia dwa tysiące trzeciego roku Rebeca Winter skończyła wieczorną zmianę w McDonaldzie usytuowanym w Manuce na południowym przedmieściu Canberry – mówił udramatyzowanym głosem lektor – ale zniknęła gdzieś na trasie między przystankiem autobusowym a domem. Odtąd nikt więcej jej nie widział.

– Jasny gwint, to ty? – zapytał Peter.

Na ekranie pojawili się rodzice dziewczyny. Mówili, że ich córka zaginęła ponad dziesięć lat temu, ale nadal mają nadzieję na jej odnalezienie. Matka była bliska płaczu. Na kolejnej fotografii Rebeca Winter miała na sobie jasnozieloną sukienkę i obejmowała ramieniem jakąś nastolatkę o jasnych włosach. Przez chwilę usiłowałam sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek miałam taką sukienkę.

Portret rodzinny: rodzice wyglądający trzydzieści lat młodziej, dwaj szeroko uśmiechnięci bracia i Rebeca pośrodku. Idylla. Aż się prosiło o biały płotek wokół domu.

– Kurwa, czy to twoja dawno zaginiona bliźniaczka? – dalej pytał Peter.

– Niedoczekanie twoje!

Zaczęliśmy żartować z jego fantazji o figlach z bliźniaczkami i szybko zapomniał o całej historii. W jego mózgu nic nie zostawało zbyt długo.

Próbuję sobie przypomnieć każdy szczegół, jaki podano w tamtym programie. Rebeca Winter pochodziła z Canberry, była nastolatką, w chwili zaginięcia miała piętnaście, może szesnaście lat. Szczęśliwie się złożyło, że bok twarzy mam posiniaczony i spuchnięty, co maskuje dzielące nas różnice. Zanim opuchlizna i sińce znikną, będę już daleko stąd. Muszę tylko kupić sobie czas potrzebny na wydostanie się z komisariatu. Może pojadę na lotnisko. Przez chwilę zadaję sobie w myślach pytanie: co potem? Zadzwonić do taty? Nie rozmawiałam z nim od opuszczenia domu. Kilka razy próbowałam dzwonić z automatu telefonicznego, nawet wybrałam numer jego komórki, ale wtedy moją głowę wypełniał głuchy odgłos padającego ciała i trzęsącymi się rękami odwieszałam słuchawkę. Tata nie chciałby ze mną rozmawiać.

Przez uchylone drzwi zagląda do środka policjantka i posyła mi uśmiech.

– To nie potrwa długo. Przynieść ci coś do jedzenia? – mówi.

– Tak, proszę.

W jej głosie pobrzmiewa lekkie zakłopotanie. Spogląda na mnie, po czym szybko odwraca wzrok.

Złapali haczyk.

 

Z baru obok komisariatu przynosi mi pojemnik z parującym makaronem. Jest tłusty i trochę posklejany, ale nigdy w życiu nic mi tak nie smakowało. W końcu do pokoju wchodzi oficer śledczy, kładzie na stole teczkę z aktami i odsuwa sobie krzesło. Z grubą szyją i małymi oczkami wygląda na ordynarnego i prymitywnego. Po sposobie, w jaki siada, wnioskuję, że najlepszą metodą na takiego kogoś będzie odwołanie się do jego ego. Facet usiłuje zagarnąć dla siebie jak najwięcej przestrzeni. Kładzie ramię na oparciu drugiego krzesła, szeroko rozstawia nogi.

– Przepraszam, że tak długo to trwało. - Posyła mi uśmiech.

– W porządku – odpowiadam cichym głosem, patrząc na niego szeroko otwartymi oczami. Lekko odwracam głowę, by widział tę stronę mojej twarzy, którą pokrywają sińce.

– Niedługo zawieziemy cię do szpitala.

– Nie jestem ranna. Chcę jechać do domu.

– Takie mamy procedury. Dzwoniliśmy do twoich rodziców, ale nie odbierali telefonu.

Wyobrażam sobie telefon dzwoniący w pustym domu Rebeki Winter. Pewnie tak jest lepiej. Rodzice dziewczyny tylko by skomplikowali sprawę. Policyjny detektyw bierze moje milczenie za rozczarowanie.

– Nie martw się, na pewno wkrótce uda się nam z nimi skontaktować. Będą musieli przyjechać tutaj na identyfikację. Potem pojedziecie razem do domu.

Ostatnia rzecz, jakiej mi teraz trzeba, to zdemaskowanie w obecności policjantów. Moja pewność siebie słabnie. Muszę to jakoś odkręcić.

– Niczego bardziej nie pragnę, jak znaleźć się w domu – mówię ze spuszczoną głową.

– Wiem, ale to nie potrwa długo – zwraca się do mnie takim tonem, jakby klepał mnie po głowie. – Smakowało? – Patrzy na pusty pojemnik po makaronie.

– Bardzo. Wszyscy są dla mnie tacy mili – mówię, nie wychodząc z roli przestraszonej ofiary.

Funkcjonariusz otwiera szarą teczkę. To akta Rebeki Winter. Czas na przesłuchanie. Przebiegam wzrokiem pierwszą stronę.

– Jak masz na imię? – pyta.

– Rebeca – odpowiadam ze spuszczonymi oczami.

– Gdzie byłaś przez cały ten czas, Rebeco? – Pochyla się w moim kierunku.

– Nie wiem – szepczę. – Strasznie się bałam.

– Czy był tam ktoś jeszcze? Kogoś innego z tobą przetrzymywano?

– Nie, byłam sama. – Widzę, że przysuwa się jeszcze bliżej, jego twarz dzieli od mojej zaledwie kilkanaście centymetrów. – Uratowaliście mnie – dodaję, patrząc mu prosto w oczy. – Dziękuję.

Widzę, jak nabiera powietrza. Jesteśmy zaledwie trzy godziny jazdy od Canberry. Muszę tylko trochę go docisnąć. Teraz, kiedy poczuł się wielki, nie będzie w stanie mi odmówić. To moja jedyna szansa na wydostanie się stąd.

– Pozwoli mi pan jechać do domu? Proszę…

– Musimy najpierw cię przesłuchać, potem zawieźć do szpitala na badania. To ważne.

– Nie można zrobić tego w Canberze? - Pozwalam, by łzy spłynęły mi po policzkach. Mężczyźni nie znoszą patrzeć na płaczące kobiety. Z jakiegoś powodu czują się wtedy nieswojo.

– Zostaniesz przewieziona do Canberry już niedługo, ale najpierw musimy trzymać się procedur, rozumiesz?

– Ale pan tu jest szefem, prawda? Jeśli pan pozwoli mi iść, reszta będzie musiała pana posłuchać. Chcę zobaczyć moją mamę.

– Dobrze. – Zrywa się z krzesła. – Nie płacz, zobaczę, co się da zrobić.

 

Wraca z dobrą nowiną. Do Canberry przewiozą mnie policjanci, z którymi przyjechałam na komisariat, a tam zajmie się mną policjant z wydziału osób zaginionych, który pracował nad sprawą Rebeki Winter. Kiwam głową i uśmiecham się do niego. Spoglądam na niego jak na bohatera.

Nie dojadę do Canberry. Na lotnisku byłoby mi łatwiej się ulotnić, ale jestem pewna, że i w tej sytuacji sobie poradzę. Widzą we mnie ofiarę, więc ucieczka nie powinna być trudna.

Kiedy wychodzimy z pokoju przesłuchań, wszyscy odwracają się w moim kierunku. Jedna z kobiet przyciska do ucha słuchawkę.

– Jest tutaj. Zaraz zapytam. – Przyciska telefon do piersi i spogląda na policyjnego detektywa. – To pani Winter. W końcu ją złapaliśmy. Chce porozmawiać z Rebecą. Może?

– Oczywiście – odpowiada, uśmiechając się do mnie.

Kobieta podaje mi telefon. Rozglądam się. Wszyscy mają spuszczone głowy, ale wiem, że uważnie się przysłuchują. Biorę od niej telefon i przykładam do ucha.

– Halo?

– Becky, to ty?

Otwieram usta. Powinnam coś powiedzieć, ale nie wiem co.

A ona mówi dalej:

– Och, skarbie, Bogu dzięki. Nie mogę w to uwierzyć. Dobrze się czujesz? Zapewniali, że nic ci nie jest, ale trudno mi w to uwierzyć. Tak cię kocham. Wszystko z tobą dobrze?

– Tak.

– Zostań, gdzie jesteś. Tata i ja przyjedziemy po ciebie.

Jasna cholera!

– Właśnie mieliśmy ruszać – mówię prawie szeptem. Nie chcę, żeby zdradził mnie głos.

– Nie, proszę, nigdzie nie jedź. Zostań tam, gdzie jesteś bezpieczna.

– Szybciej dojadę z nimi. Już wszystko ustalone.

Słyszę, jak przełyka ślinę.

– Przyjedziemy naprawdę szybko – mówi przez ściśnięte gardło.

– Muszę kończyć. – Patrzę na strzygących uszami ludzi i dodaję: – Do widzenia, mamo.

Kiedy oddaję telefon, słyszę w słuchawce jej łkanie.

 

Ostatnie promienie słońca już zgasły. Niebo jest jasnoszare. Jedziemy już od godziny. Rozmowa się urwała. W powietrzu wisi niezadane pytanie, co się ze mną działo przez te lata, ale policjanci trzymają język na wodzy.

Na szczęście dla mnie, ponieważ sami pewnie mieli lepsze rozeznanie ode mnie, gdzie Rebeca Winter spędziła minioną dekadę.

Z radia dobiega leniwy głos Paula Kelly’ego, krople deszczu dudnią o dach auta i spływają po szybach. Czuję narastającą senność.

– Włączyć ogrzewanie? – pyta Thompson, taksując moją kurtkę.

– Nie, jest dobrze – odpowiadam.

Prawda jest taka, że nie mogę zdjąć kurtki bez względu na temperaturę w wozie. Tuż poniżej zgięcia łokciowego mam znamię, ciemnobrązową plamkę wielkości dwudziestocentówki. W dzieciństwie jej nienawidziłam. Mama powtarzała mi, że to ślad po pocałunku anioła. To jedno z moich nielicznych wspomnień o niej. Dorastając, zaczęłam lubić to znamię. Może dlatego, że patrząc na nie, myślałam o niej. A może dlatego, że było po prostu częścią mnie. Nie było jednak częścią Bec. Wątpiłam, by ci idioci dokładnie przeczytali akta i zwrócili uwagę na słówko „brak” w rubryce „znaki szczególne”. Mimo to nie chciałam ryzykować.

Próbowałam zmusić się do ułożenia planu ucieczki, ale zamiast tego nie mogłam się opędzić od myśli o mamie Rebeki. O sposobie, w jaki mi powiedziała, że mnie kocha. Zrobiła to zupełnie inaczej niż mój tata, który mówił takie słowa w obecności innych ludzi albo kiedy usiłował wymóc na mnie grzeczne zachowanie. U niej te słowa wypłynęły z samego wnętrza jej istoty, z trzewi. Kobieta, do której jedziemy, naprawdę mnie kocha. A raczej kocha tę, za którą mnie uważa. Ciekawe, co robi w tej chwili. Obdzwania przyjaciół, by podzielić się dobrymi wieściami? Pierze dla mnie pościel? Jedzie do sklepu po nadprogramowe zakupy i martwi się, że z ekscytacji nie zaśnie? Wyobrażam sobie, co się stanie, kiedy poinformują ją o mojej ucieczce w drodze. Tych dwoje policjantów czeka mnóstwo kłopotów. Nieważne, nimi zupełnie się nie przejmuję, ale co z nią? Co ze świeżo posłanym łóżkiem dla mnie? Co z zapasami w lodówce? Co z nagromadzoną miłością? Wszystko pójdzie na marne.

– Muszę do łazienki – oznajmiam na widok znaku, który informował, że gdzieś blisko jest toaleta.

– Dobrze, skarbie, - mówi posterunkowa Seirs. - Na pewno nie chcesz poczekać na stację benzynową?

– Nie. – Mdli mnie od tych uprzejmości.

Auto zjeżdża na drogę gruntową i zatrzymuje się przed ceglaną toaletą. Obok mieści się stare stanowisko do grillowania, stoją dwa stoły piknikowe. Za nimi zaczynają się gęste zarośla. Jeśli zyskam przewagę na starcie, nie znajdą mnie w tym gąszczu.

Córeczka to thriller psychologiczny na wysokim poziomie, który niesamowicie wciąga i angażuje czytelnika. Zachwyca kreacją bohaterów i zaskakującym biegiem akcji, a przez niewielkie gabaryty (niecałe 300 stron) pochłoniesz ją w jeden wieczór i wcale nie pozostawi Cię z niedosytem. Jeśli jeszcze tej historii nie znasz - czas to zmienić! Polecam!

"Córeczkę" czyta się bardzo szybko i nie była to zasługa jedynie małej ilości stron. Jest napisana prostym językiem, pozbawiona niepotrzebnych opisów, skupia się tylko na tym, co najważniejsze. Dzięki dwutorowej fabule, rozdziałom podzielonym między Rebeką i tym, co działo się w jej życiu na tydzień przed jej zaginięciem oraz czasem rzeczywistym z główną bohaterką, powoli otrzymujemy pełny obraz historii, co pozwala na małe spekulacje i domysły, ponieważ co chwilę otwierają się przed nami nowe drzwi.

Książka bardzo wciąga, czyta się ją szybko i z przyjemnością. Do ostatnich stron spodziewałam się innego obrotu spraw. Lektura jest bardzo autentyczna, codziennie giną osoby, które nigdy się nie odnajdują. Tu wydawałoby się, że jest happy end. Niektóre fragmenty bardzo zaskakują, a zakończenie wbija w fotel. Jeśli miałabym porównać tę lekturę do filmu, to zdecydowanie byłby to „Labirynt (The Prisoners)”. Chętnie obejrzałabym ekranizację „Córeczki”.

Córeczka to naprawdę dobry thriller psychologiczny, a ja z przyjemnością sięgnę po kolejne książki autorki. Nietypowe rozwiązania, zaskakujący koniec oraz igranie z umysłem czytelnika sprawiły, że lektura tej książki była czystą przyjemnością, a ja nie dostrzegłam w fabule drobnych błędów, bo te były po prostu nieistotne. Z mojej strony mogę gorąco polecić tę powieść tym, którzy tak jak ja, od czasu do czasu uwielbiają tajemnicze historie, skupiające się na motywie psychologicznym, z mnóstwem mylących tropów i zaskakującym zakończeniem.

Nie da się ukryć, że książka Anny Snoekstry była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Po pierwsze jest to thriller, który nie sądziłam, że przypadnie mi do gustu. Po drugie fabuła książki okazała się strzałem w dziesiątkę i nawet ja miłośniczka romansów przepadłam na wiele godzin czytając „Córeczkę”. Mylne tropy, atmosfera tajemnicy, zwroty akcji, charyzmatyczni i skomplikowani bohaterowie to wszystko sprawiło, że nie mogłam oderwać się od lektury na wiele godzin. Nie sądziłam, że książka tak mroczna, tak inna od tych, które do tej pory czytałam, tak bardzo przypadnie mi do gustu. Nie pozostało mi nic innego jak z całego serca polecić Wam "Córeczkę". 

Tajemnicza, nieco dziwna historia wciąga, trudno jest się od niej oderwać, a zakończenie...zostawia czytelnika z na wpół otwartymi ustami. Naprawdę. Bardzo dobra. Do przeczytania w jeden wieczór, jak obejrzenie horroru. Osobom wrażliwym polecam jednak, żeby przy ostatnich scenach...zamknęły oczy :D, albo chociaż nie były same. Wachlarz emocji, wciąga i wypluwa czytelnika na ostatniej stronie.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrego thrillera z rodzinnymi tajemnicami, sekretami, mrocznymi obliczami drugiego człowieka. Anna Snoekstra napisała niesamowicie WYRAZISTĄ książkę, w której nic nie jest mdłe, wszystko ma znaczenie, a ludzkie portrety są barwne i różnorodne. "Córeczka" jest utworem w którym podoba mi się dosłownie wszystko! Zaczyna się dosyć niepozornie, ale potem... prawdziwa petarda! 

Świat, jaki tu mamy, wciąga, pochłania, a czytelnik wnika w niego, przesiąkając na wskroś tajemnicą i nieuzasadnionym strachem. W kluczowych momentach napięcie rośnie wraz z oczekiwaniem na wyjaśnienie niewiadomej. Rewelacyjne są tu przede wszystkim elementy zaskoczenia i budowanie napięcia. Czyta się ją z zapartym tchem i oczywiście bardzo polecam tę pozycję !

"Córeczka" to jak dla mnie książka pełna wrażeń i zwrotów akcji, tutaj nie ma czegoś takiego jak przewidywalne zakończenie. Sam koniec rzuca czytelnika na kolana, a na skórze wywołuje ciarki.  Osobiście nie mogłam tej powieści wypuścić z rąk. Czytałam i czytałam, a z każdym rozdziałem moja ciekawość rosła. (...) Sama dopiero zaczynam moją przygodę z thrillerami, dlatego nie wiem, czy osobie, która czyta tego gatunku sporo, akurat ta powieść przypadnie do gusty. Mi osobiście bardzo się podobała i na pewno szybko o niej nie zapomnę. Polecam gorąco!

Autorka w niesamowicie ciekawy sposób ukazuje nam tę historię, bo widzimy ją oczami Rebeci tuż przed zaginięciem oraz oczami dziewczyny się za nią podającej. Połączenie przeszłości z teraźniejszością robi wrażenie, a choć odkrywanie oszustw kolejnych osób nie jest ani lekkie ani przyjemne to chyba najbardziej szokujące jest zakończenie. Aż do końca autorka nas zwodzi, prowadzi meandrami życia, decyzji i sytuacji. Książka jest dynamiczna, a akcja wartka i pełna napięcia oraz wyczuwalnego niepokoju. W pewnym momencie zaczniecie patrzeć za siebie tak jak główna bohaterka. Zarówno ta prawdziwa Bec jak i podszywająca się pod nią dziewczyna... Polecam choć może nie być to pozycja dla miłośników typowych thrillerów.

(...) debiut Anny Snoekstry wprowadził powiew świeżości do gatunku. Zwroty akcji i rodzinne sekrety były tak dopieszczone, że czerpałam ogromną przyjemność z tej lektury. Moim zdaniem ta książka zasługuje na rozgłos, może być bowiem pozytywnym zaskoczeniem dla wielu miłośników thrillerów czy po prostu dobrych publikacji. 

„Córeczka” to świetny thriller, który trzyma w napięciu cały czas. Jeśli lubicie się zastanawiać „kto zabił?” to ta książka jest właśnie dla was. Gdyż do samego końca, czytelnik nie ma pojęcia co się stało z Rebeccą Winter. Polecam!

Muszę przyznać, że mimo pewnych niedociągnięć „Córeczkę” czyta się bardzo sprawnie. Nie jest to może „perełka” gatunku, ale z pewnością zapewni odrobinę relaksu i odrobinę dreszczyku po ciężkim dniu. 

Autorka rozmyślnie zaplanowała całą historię. Podrzucała fałszywe tropy, ciężko było wytypować mordercę. Zakończenie mnie zaskoczyło, prawie do ostatnich stron byłam przekonana co do jednej teorii, która okazała się mylna, z czego bardzo się cieszę, bo autorce udało się mnie zaskoczyć. Warto zwrócić uwagę na "Córeczkę". Wartka akcja, atmosfera zagrożenia, niebezpieczeństwa,  cechy thrillera psychologicznego powinny was przekonać do sięgnięcia po tą lekturę.

„Córeczka” przypadnie do gustu osobom dopiero rozpoczynającym przygodę z thrillerami. Miłośnicy gatunku mogą poczuć rozczarowanie, o ile nie szukają czegoś lżejszego kalibru, odpoczynku od trudniejszych powieści. Będę obserwować poczynania autorki, trzymam za nią kciuki i liczę, że wciąż będzie się rozwijać.

Córeczka wzbudziła mój niepokój przede wszystkim dlatego, że niestety jest bardzo życiowa. Nie wiadomo, ile jest takich Rebek i ilu oszustów wykorzystuje okazje, by się pod nie podszyć. Jeśli szukacie dobrej, mocnej książki, zastanówcie się, czy nie chcecie zdecydować się na lekturę tej historii.

Anna Snoekstra stworzyła powieść, w której z każdą stroną narasta groza i po której właściwie nie wiadomo czego można się spodziewać. Mistrzowsko skonstruowana fabuła, oddanie głosu zarówno Rebece jak i jej sobowtórowi, prowadzenie akcji równocześnie na dwóch planach czasowych – to wszystko przyciąga nas do książki niczym magnes i sprawa, że zaczynamy się zastanawiać, jaką tajemnicę kryje nasza rodzina i czy jest ona równie mroczna …

"Córeczka" to dobry, lekki thriller pełen mylących tropów, zwrotów akcji i z zaskakującym zakończeniem. Czyta się błyskawicznie, ale nie wiem czy zaspokoi w pełni fanów tego gatunku. Moim zdaniem bardziej sprawdzi się u Czytelników zaczynających dopiero swoją przygodę z thrillerami.

Zaskakujące zakończenie, przeszłość przeplatająca się z teraźniejszością, rodzinne sekrety - to sprawia, że Córeczka stanowi świetną rozrywkę, pozwala oderwać się od rzeczywistości, równocześnie skłaniając do myślenia. Polecam miłośnikom gatunku oraz znudzonym oczywistymi obyczajówkami, którzy mają ochotę poczuć trochę napięcia.

Wszystkich fanów horrorów i thrillerów, zarówno w wersji papierowej lub filmowej, serdecznie zapraszam do przeczytania "Córeczki". Książka jest bardzo oryginalna i dopracowana. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z taką lub podobną fabułą, więc mam nadzieję, że was również zaskoczy koniec.

Doprawdy nie wiem, ile czasu autorce zajęło stworzenie i napisanie tej historii, jednakże uważam, iż nie było to łatwe zadanie. W dzisiejszych czasach, gdzie wszystko jest powszechnie dostępne i coraz więcej ludzi decyduje się na pisanie, ciężko jest wymyślić coś oryginalnego i wciągającego zarazem, więc tym bardziej pisarce należą się słowa uznania. Jeśli zatem jest wśród Was ktoś, kto jest fanem kryminałów i wszelkich historii "z dreszczykiem" to koniecznie niech sięgnie po "Córeczkę". Moc wrażeń i historia niezapomniana przez długi czas gwarantowana! Szczerze polecam i z pewnością będę to robić jeszcze wiele razy.

"Córeczka" to książka, która absolutnie Was pochłonie już po pierwszych kilku stronach. Ja gdy zaczęłam czytać to przepadłam. Akcja jest niesamowicie wciągająca i czytelnik bardzo chce się dowiedzieć co będzie dalej. Co tak naprawdę się stało i kto to zrobił.
Generalnie całość według mnie jest naprawdę warta uwagi.

Muszę przyznać, że z każdym thrillerem, obstawiam jak może się on zakończyć, jednak tym razem żadne z moich przypuszczeń się nie sprawdziło. Bardzo się zaskoczyłam tym, jak rozwiązała się cała sprawa i nawet nie było chwili, w której mogłam się domyślić takiego końca. Właściwie to ani razu autorka w trakcie całej akcji książki nie naprowadziła nas nawet w małym stopniu, jak może się zakończyć ta historia.

Lubisz thrillery, kryminały, zagadki i ogromną ilość sekretów rodzinnych, których nie poznasz od razu to ta książka jest z pewnością dla Ciebie. Ja przeczytałam i byłam w wielkim szoku po tym, jakie zakończenie stworzyła Anna Snoekstra. Lepiej tego zrobić chyba nie można!

Kiedy czytałam książkę, mąż kilka razy zagadnął: czy się boję? Myślę, że to najlepsze słowa podsumowujące książkę. Okazała się na tyle wciągająca, że przeżywałam historię, jakbym była uczestnikiem wydarzeń.

To świetna lektura w swoim gatunku, którą polecam. To idealna książka na jeden wieczór, a czyta się ją bardzo szybko i najlepiej poznać ją bez przerwy w zagłębianiu się w jej treść. Doskonały debiut, mroczny i błyskotliwy, która zadowoli wymagającego odbiorcę.

„Córeczka” to bardzo dobry, w 100% udany debiut, który z ręką na sercu mogę Wam polecić. Książka jest ciekawa i trzyma w napięciu. Jestem pewna, że nie będziecie mogli się oderwać od tej historii. Polecam! 

(…) polecam Wam sięgnięcie po książkę „Córeczka”, jeżeli lubicie od czasu do czasu pochłonąć jakiś thriller. Jednak nie spodziewajcie się też tutaj zbyt, że tak to ujmę, rozlewu krwi, a raczej stworzenia dobrych portretów psychologicznych bohaterów oraz trzymającego w napięciu i niepokoju klimatu. Osobiście się nie zawiodłam.

(...) jestem pewna, że powieść autorki z Australii może się podobać, szczególnie młodym czytelnikom, czyli tym, którzy zaczynają przygodę z thrillerami. "Córeczka" mogłaby również stanowić ciekawy scenariusz filmowy. Anna Snoekstra zajmowała się pisaniem scenariuszy do niezależnych produkcji filmowych i teatralnych. Być może napisała powieść z myślą o jej adaptacji filmowej. Kto wie, może "Córeczka" trafi kiedyś do kin?
Zanim tak się stanie można wybrać sobie wieczór na przeczytanie książki, która sprawi, że oderwiemy się od codzienności. Codzienność australijskiej rodziny Winterów z pewnością przysporzy emocji, a może nawet skłoni do refleksji nad tym, czego nie chcemy ujawniać innym. Za wszelką cenę.

"Córeczka" to absolutnie feneomenalny debiut autorki. Wciąga od pierwszych stron i trzyma tak mocno , że nawet po skończonej lekturzę , chciałam więcej. Szkoda tylko , że bohaterka nie dała nam mocnej analizy psychologicznej. Powiem , że tego właśnie spodziewałam się , mocnego zarysu bohaterów . Jednak tylko to mnie zmartwiło , ale nie przeszkadzało mi za bardzo. Polecam wam bardzo mocno tę książkę , gdyż warto się z nią zapoznać.

Powieść jest fenomenalna! Jestem pod ogromnym wrażeniem i pełna uznania dla autorki, bo "Córeczka" to jej debiut literacki. Książka jest mocna, wciągająca, zaskakująca, przerażająca i niezwykle ciekawa. Zakończenie jest tak okrutne, że nie mogłam uwierzyć w to co czytam! Prawdziwe tąpnięcie dla czytelnika. Jestem do tej pory nabuzowana emocjami, roztrzęsiona i zafascynowana treścią (spokojnie, nie gustuję w zadawaniu cierpienia innym, ale jestem pod wielkim wrażeniem tej wymyślonej przez autorkę historii). Mam wrażenie, że im dalej w treść tym postaci wydają się ciekawsze, dialogi mocniej przemyślane, opisy bardziej realistyczne, a całość bardziej wciągająca. Rewelacyjna książka, wystawiam jej najwyższą notę! Polecam wszystkim bez wyjątku, nawet jeśli ktoś nie przepada za thrillerami i boi się okrucieństwa to i tak warto przeczytać tę książkę.

Jest to świetnie skomponowany thriller psychologiczny, który wciągnie was na maxa nie pozwoli odejść od książki póki sprawa nie zostanie wyjaśniona. Ta książka to debiut literacki Anny Snoekstry i uważam, że wyszedł jej całkiem dobrze. Fabuła bardzo dobrze rozbudowana, dialogi poprowadzone w ciekawy sposób, nie ma czasu na nudę w tej książce, ponieważ akcja pędzi jak szalona. Jedynie do czego mogę się przyczepić to jak dla mnie końcówka, była trochę słabo dopracowana. Zabrakło mi w niej takiego WOW na zakończenie. Niemniej jednak "Córeczkę" czytało mi się bardzo przyjemnie i myślę, że miłośnikom thrillerów też się ona spodoba. 

Córeczka to jedna z tych historii, których się nie zapomina. Jest to książka, która utrzymuje napięcie, podnosi ciśnienie i dostarcza dreszczyku fanom kryminałów i thrillerów. To również opowieść, którą szczerze mogę polecić osobom, które w tym gatunku się nie lubują, jednak mają ochotę sięgnąć po coś nowego i dobrego. Córeczka  z całą pewnością wszystkim dostarczy niezapomnianych emocji. Polecam!

Jeśli macie ochotę na niebanalną powieść, która trzyma w napięciu do ostatniej strony, a także szokuje i zostawia czytelnika z milionem pytań, ta pozycja jest dla Was. Autorka ciekawie skonstruowała wątki, które łączą się ze sobą dopiero po przeczytaniu ostatniej strony, tworząc niejasny i pełen kłamstw świat, w którym jest więcej niedopowiedzeń niż prawdy. Moim zdaniem można było nieco bardziej rozbudować tę powieść, z pewnością wtedy byłaby lepsza, ale to już kwestia indywidualna, co kto woli. Szczerze polecam, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że thrillery i kryminały to moje ulubione gatunki. 

(...) uważam, że jest to jeden z najlepszych debiutów, które miałam okazję czytać w kategorii thriller i ogólnie. Książka dopracowana pod każdym, nawet najmniejszym szczegółem. Trzymająca w napięciu i pełna niespodziewanych zwrotów akcji. Pisarka mąci nam w głowie, zostawia czytelnika samego w labiryncie kłamstw i intryg, z którego musimy wyjść sami, bez żadnej, najmniejszej podpowiedzi do wyjścia. Pisana z perspektywy prawdziwej Rebeki w 2003roku, oraz udawanej Rebeki przez nasza główną bohaterkę z roku 2014. Przeplatanie rozdziałów z dwóch różnych roków, gdzie dwie historie są do siebie zbliżone, podobne, ale jednak czymś się różniące. To kolejny trafny zabieg autorki, która podsyca naszą ciekawość. Jak dla mnie ten thriller to strzał w dziesiątkę. Chciałabym więcej takich książek, naprawdę. Polecam z całego serca. 

Fani horrorów będą mieli nie lada gratkę podczas czytania "Córeczki", ponieważ autorka doskonale buduje napięcie. Każda strona mnoży coraz więcej mrocznych sekretów, a czytelnik próbuje ułożyć je sobie w logiczną całość. Nie jest to proste zadanie, dlatego książka ta stanowi prawdziwe wyzwanie dla odbiorców. Kiedy czytałam niektóre fragmenty miałam na ciele gęsią skórkę, a w głowie mętlik. To jest właśnie najmocniejszy argument za tym, aby sięgnąć po debiut Anny Snoekstry (...) Podsumowując, polecam "Córeczkę" wszystkim fanom kryminałów. Dodatkowym atutem są tu elementy psychologii, które zawsze działają na korzyść autora. Przeczytajcie sami i przekonajcie się, że było warto.

Sam pomysł na fabułę również okazał się bardzo dobry, bo nie znajdziemy tu mało odkrywczych sytuacji, a całość należy do wyjątkowo oryginalnych historii, co nie jest proste w czasach kiedy wszystko już było. Zaskoczyły mnie również elementy psychologiczne, pokazujące zawiłość ludzkich charakterów i niezrozumiałych decyzji, które mogą prowadzić nawet do samobójstwa. Co prawda wydarzenia opisane w książce raczej nie mogłyby mieć miejsca w realnym świecie, albo inaczej, samo zniknięcie, morderstwo czy samobójstwo owszem, ale niezdarność policji i tak łatwe "przechwycenie" czyjegoś życia jest nierealne. Jakby jednak nie było, nigdzie nie pisze "że historia wydarzyła się na prawdę". Podsumowując - rewelacyjna książka. I mówię to ja zwolenniczka romansów i erotyków. Czas spędzony z tą lekturą na pewno nie będzie dla Was czasem straconym.

Czytałam tę książkę z zapartym tchem, nie mogąc się od niej oderwać. Rozdziały nie są długie, dlatego też po przeczytaniu jednego, zabierałam się za kolejny i tak aż do samego końca. Powieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Autorka posługuje się prostym, zrozumiałym językiem. Potrafi utrzymać czytelnika w napięciu aż do samego końca, a finał dosłownie zwala z nóg. Tempo akcji jest bardzo szybkie, jednakże nie wprowadza chaosu do fabuły. Anna Snoekstra zaskakuje czytelnika nowymi sytuacjami, które zbijają go z tropu. „Córeczka” to thriller psychologiczny, który skłania do refleksji, pełen jest mrocznych tajemnic i wbija czytelnika w fotel. W tej historii nie zabraknie zwrotów akcji i fałszywych tropów. Debiut Anny Snoekstry jest doskonałą lekturą dla miłośników gatunku.

Thriller psychologiczny, który potrafi porwać, zelektryzować, wstrząsnąć i skłonić do refleksji. Wydarzenia mało realne w prawdziwym życiu, ale w końcu temu gatunkowi literackiemu nie musimy stawiać takich wymagań. Udany debiut, mnie się spodobał, przyjemne zaczytanie na wieczór z dreszczykiem. 

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ