Powieść obyczajowa
Hotel Bankrut
KUP TERAZ

Hotel Bankrut

3 opinie
ISBN: 9788327621177
Premiera: 2016-04-27

Spowolnienie, zapaść, recesja. Kryzys od kilku lat nie schodzi z pierwszych stron gazet. Ten ekonomiczny często przeradza się w osobisty. Każdy przeżywa go na swój sposób.

 

Bezrobotna menedżerka z kredytem we franku, absolwentka na śmieciowej umowie, emerytka ledwie wiążąca koniec z końcem i drobny przedsiębiorca, który splajtował. Co ich łączy? Dzielone z oszczędności mieszkanie. Dręczący ich bezwzględny pracownik banku. A także o wiele więcej, niż mogliby przypuszczać.

 

Czy tracąc wszystko można coś zyskać? Jedno jest pewne: każdy kryzys prowadzi do przełomu.

 

 

Magdalena Żelazowska - dziennikarka, pisarka, felietonistka. Prowadzi blog podróżniczy www.zgubsietam.pl. Jest autorką głośnej powieści "Zachłanni", opowiadającej o pokoleniu tzw. "słoików".

 

O poprzedniej książce autorki pt. „Zachłanni” napisali:

Czytam z wypiekami na twarzy.

 

Agnieszka Graff, dziennikarka, publicystka, pisarka

 

 

Powieść Magdaleny Żelazowskiej „Zachłanni” to atak na najpotężniejsze warszawskie tabu (...). Kupiłem melancholię „Zachłannych”.

 

Wojciech Orliński, Duży Format/Gazeta Wyborcza

 

 

Ta powieść, w której najciekawsze są społeczne obserwacje, a nie sama warstwa fabularna, jest katalogiem materialistycznych marzeń, które mają przyjezdni, „słoiki”.

 

Justyna Sobolewska, Polityka

 

Bez zbytniej słodyczy, momentami gorzko, smutno, bezpośrednio i prosto w sedno.

 

Anna Pietraszko, Gazeta.pl

Magdalena Żelazowska

Dziennikarka, pisarka, blogerka. Felietonistka i autorka artykułów m.in. dla miesięcznika „Poznaj Świat". Prowadzi blog podróżniczy www.zgubsietam.pl. W swoich powieściach porusza ważne kwestie społeczne. Jest autorką głośnej powieści "Zachłanni", opowiadającej o pokoleniu tzw. "słoików". „Hotel Bankrut” opisuje problemy osób dotkniętych przez kryzys ekonomiczny.

Leon

 

Człowiek myśli, że kogo jak kogo, ale jego na pewno to nie spotka.

Do pewnego momentu każdy sądzi, że ma przed sobą jakąś przyszłość, a porażka dotyczy tylko niektórych. Patologii, pechowców albo wyjątkowych nieudaczników. Wiadomo, każdemu może powinąć się noga, ale żeby tak zupełnie się stoczyć? Dno ma się zapisane w genach. Wystarczy rzut oka i od razu wiadomo – z tego delikwenta nic nie będzie. Od urodzenia coś go ciągnie w dół.

Najpierw zły przykład rodziców. W szkole wagary i papieroski. Potem gangsterka albo nieletnia ciąża. I już równia pochyła, już spirala nieszczęść. Długi, kryminał i komornik, a wszystko obficie podlane wódką. Na nic kuratorzy i straszenie sądem. Dla przegranych nie ma ratunku.

Leon Laskowski pokręcił głową, wypłacając zawstydzonej kobiecie gotówkę za przyjęty łańcuszek. Pięćdziesiąt przeżytych wiosen to wystarczająco długo, by przestać wierzyć w mrzonki. Lata prowadzenia lombardu nauczyły go, że nie urodził się jeszcze człowiek, który nie mógłby skończyć na bruku. Na przykład ta klientka. Zupełnie nie przypominała bankrutki – czysta, schludna, normalna. A jednak.

Kiedy kilka lat wcześniej rejestrował spółkę, od inicjałów nazwaną skrótem L&L, w okolicy rozwijanym jako lombard i lichwa, nie przypuszczał, ile nauczy się o życiu. Klientela punktu przy ulicy Organizacji Wolność i Niezawisłość, w skrócie WiN, co bardziej odpowiadało upodobaniom i sumieniom mieszkańców Starych Bałut, stanowiła galerię typów i losów ludzkich, tworzących leksykon błędów i życiowych porażek. W swojej dzielnicy Leon znał każdą rysę, każde pęknięcie i każdy wykwit pleśni na murze. Z taką samą dokładnością mógł wymienić skazy w duszach i umysłach tutejszych ludzi. Widział zbyt wiele, by coś mogło go jeszcze zaskoczyć. Przyjmował w swych progach kobiety i mężczyzn, trzeźwych i pijanych, starych i młodych. Na wykolejenie zawsze była dobra pora.

Od razu wiedział, kto przychodził kupić, a kto sprzedać. Tych drugich rozpoznawał z daleka, kiedy niepewnie krążyli przed wejściem, łudząc się, że nikt ich nie zauważy. Rzadko wkraczali z otwartą przyłbicą, częściej wślizgiwali się ukryci za kołnierzem płaszcza, nerwowo rozglądając się na boki. Wkładali kaptury, naciągali czapki, wiązali szale sięgające nosa. Za to, co przynosili, dostawali ochłapy, ale dla nich liczyła się każda złotówka.

Jedni milcząc, spuszczali wzrok, w napięciu czekając na wycenę. Inni przesadnie dużo opowiadali o sobie, jakby szukali usprawiedliwienia. Zarzekali się, że mają tylko przejściowe trudności i lada moment przyjdą wykupić to, co oddawali w zastaw. Kłamali. Lombard był jak sierociniec – nikt nie zostawiał tu niczego, po co zamierzał wrócić.

Dlatego Leon zamarł na widok przedmiotu, który przyniósł ostatni klient. Ciężarówka-zabawka. Zostawił ją milczący okularnik, zaraz po nim weszła  kobieta od łańcuszka. Kiedy Leon usłyszał dźwięk damskich obcasów, patrzył już tylko na nią. Wyprostował się i kątem oka zlustrował swoje odbicie w jednej ze szklanych witryn. Wypiął tors, w duchu gratulując sobie błękitnej koszulki polo, świeżo wyprasowanych dżinsów i ponadczasowej klasy białych adidasów. Jego zdaniem ten zestaw ujmował mu lat. Nie spuszczając z oka kobiety, przystąpił do pobieżnej wyceny miniaturowego samochodu.

Starannie wykonany model z czarnej, błyszczącej blachy musiał powstać przed zalewem chińszczyzny. Cacuszko w stylu retro. Leon zawsze miał do takich słabość. Okularnik mruknął coś o synu, który dorósł, i wyszedł, nie czekając na wypłatę. Leon zawołał za nim, ale nie mógł przecież zostawić czekającej klientki samej sobie. Wzruszył ramionami i wrócił do pracy.

Zabawką zajął się dopiero, kiedy został sam. Odkładał ją właśnie na półkę, gdy niespodziewanie otworzyła się ukryta wewnątrz skrytka. Spod malutkiej klapy wysunął się plik listów. Leon miał złe przeczucia. Otworzył jedną z kopert. Przebiegł wzrokiem kilka linijek i ścisnął kartkę w dłoni. Natychmiast podbiegł do drzwi i szarpnął je, wprawiając zawieszony nad nimi dzwonek w hałaśliwą huśtawkę. Wybiegł na zewnątrz, rozglądając się dookoła. Po mężczyźnie dawno nie było śladu.

Autorka doskonale poradziła sobie ze stworzeniem postaci, zarówno tych głównych jak i drugoplanowych. To są bohaterzy z krwi i kości z którymi można się utożsamić, ale odnaleźć w swoim środowisku. Bardzo interesująco zestawiła ze sobą zupełnie różne światy i z każdego biorąc po trochu stworzyła jedną całość. Bardzo podoba mi się taka koncepcja. Gorąco polecam tę pozycję, bo można z niej wyciągnąć dużo dla siebie. Daje do myślenia, a przy tym stanowi zajmującą lekturę. Ja na pewno sięgnę po poprzednią książkę Pani Żelazowskiej - Słoiki, bo mam przeczucie, że tak samo mi się spodoba.

Bardzo dobra książka, nadspodziewanie dobra. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Prawdziwa, życiowa, nie pozbawiona sarkastycznego i momentami humorystycznego spojrzenia na dzisiejszą sytuację.
Temat (jak to u Magdaleny Żelazowskiej) z życia wzięty - spowolnienie, zapaść, recesja i to co z tego wynika.

Książka dość ciekawa, bohaterowie interesujący i co poniektórzy godni naśladowania. Zakończenie zaskakujące, nie tego się spodziewałam. A może będzie dalsza część? Byłoby fajnie. Polecam wszystkim, tym, co mają doła i narzekają i tym, co nie wiedzą jak wygląda prawdziwe życie. Może swoje nieraz zbyt wywyższone problemy staną się malutkie? Mam nadzieję, że tak to właśnie będzie.

Pani Magdalena podarowała nam, czytelnikom świetnie napisaną powieść. I teraz mam mały problem z określeniem jej gatunku. Czy jest to powieść obyczajowa, a może raczej społeczna. Chyba najlepiej będzie jak dokonam połączenia. Według mnie jest to rewelacyjnie napisana powieść społeczno - obyczajowa.

Muszę przyznać, że nie byłam zbyt optymistycznie nastawiona do tej książki. No bo przecież polska powieść? I to jeszcze o finansach i kryzysie? Czy to w ogóle może się udać? Okazuje się, że TAK! I to jak! Styl pisania pani Magdaleny naprawdę baaardzo przypadł mi do gustu i mimo że, jeśli chodzi o akcję powieści, czasami powiewało nudą, to finalnie książka była dla mnie zaskakująco ciekawą lekturą. Książkę czyta się szybko i przyjemnie (zwłaszcza, że nie jest zbyt długa), a refleksje po niej zostaję na długo w naszej pamięci.

Hotel Bankrut to wiarygodna i gorzka powieść obyczajowa, w której znajdziemy okruchy doskonale znanego nam życia. (...) Książka udowadnia, że życie nie jest łatwe, częściej mamy pod górkę i musimy się nieźle napracować, by osiągnąć jako taki status, jednak nie warto tracić wiary w lepsze jutro, ani tym bardziej porzucać marzeń. Powieść Magdaleny Żelazowskiej, mimo gorzkiego wydźwięku i dołujących refleksji, niesie z sobą również odrobinę nadziei na to, że w końcu wyjdzie słońce. Polecam realistom.

To książka o starości, która przeszkadza, o chorobie, która pojawia się nagle, o zawiedzionych marzeniach i nadziejach. O demonach z przeszłości, z którymi trzeba się wreszcie rozliczyć. O miłości na odbudowę której jest już za późno. O wyrzutach sumienia, ale także o bezwzględności w działaniu, cynizmie i wyrachowaniu. Również o zwykłym życiu. Autorka ukazała realia polskiej ulicy w sposób bardzo realistyczny. Polecam książkę „Hotel Bankrut” z całą stanowczością. Ja wpisuję ją do rubryki ulubione i już ostrzę sobie pazurki na kolejną książkę pani Magdaleny.

Hotel Bankrut” to historia współczesnych ludzi. Młodych, którzy gonią za kasą, nie zwracając uwagi na innych. Po trupach do celu, bo przecież kredyt trzeba spłacić. Młodych którzy uciekają z małych miejscowości do wielkich miast, za pracą i realizacją marzeń. Tych starszych którzy będąc na emeryturze podejmują się dodatkowej pracy by żyć godnie, na poziomie. Bardzo dawno nie czytałam tak realistycznej historii. Powieści, która w brutalny sposób obnaża realny świat i współczesną rzeczywistość. Polecam.!!!

Dawno nie czytałam tak świetnie skonstruowanej, zabawnej historii. Perypetie czterech bohaterów nieustannie wywołują uśmiech. Nie brakuje wielu zabawnych wpadek oraz niespodziewanych zwrotów akcji. Autorka ma niezwykle lekki styl i posługuje się prostym językiem, przez co książkę czyta się niezwykle szybko. Jest to z całą pewnością idealna pozycja na poprawę humoru oraz umilenie sobie wieczoru.

Moje odczucia co do tej powieści były na początku mieszane. Miałem wrażenie, że czytam tylko po to, by czytać, ale zmieniło się to po krótkiej charakterystyce bohaterów. Świetnie rozbudowane osobowości: każda inna, w różnym wieku i każda w swoim rodzaju. Podczas czytania nie czułem monotonii, wręcz przeciwnie – autorce udało się stworzyć świat z perspektywy każdego bohatera w zupełnie inny sposób, co może przyciągnąć czytelników. I mnie przyciągnęło, dlatego też w krótkim czasie ją przeczytałem. Autorka idealnie wpasowała się w klimat XXI wieku. Przytoczyła problematykę czasu i bytu we współczesności. To ciężki temat, lecz niestety – prawdziwy. Każdy z nas w swoim dorosłym życiu może stracić wiele przez niesatysfakcjonujące zarobki czy żmudne stanowisko. Tak właśnie wygląda dzisiejsza Polska.

Książka Magdaleny Żelazowskiej bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i ogólnie mi się podobała. Autorka w swojej książce poruszyła bardzo trudny, ale także bardzo ważny i często spotykany w dzisiejszych czasach temat. Powieść przeczytałam bardzo szybko i z wielkim zainteresowaniem, choć trochę rozczarowało mnie samo zakończenie, które właściwie na zakończenie nie wskazywało, ale ostatecznie w tym przypadku - treść i przesłanie książki zdecydowanie wygrywają. Jak wspomniałam - temat trudny, ale życiowy, dlatego moim zdaniem warto poznań tę książkę.

(...) polecma tę ksiażkę każdemu, bo chociaż porusza trudne tematy, to zostały one przekazane w sposób przystępny czytelnikowi. Poza tym ta autentyczność sprawia, że całość czyta się w mgnieniu oka i kiedy już wsiąknie się w życie bohaterów, trudno jest z niego potem wyjść. Dlatego też jeżeli macie ochotę na kawał dobrej, polskiej literatury, z czystym sercem mogę polecić Wam książkę Magdaleny Żelazowskiej.

Jakoś tak nie mogę sobie poukładać wszystkiego po tej powieści. Myślałam, że nie będzie mi się podobała, a zostałam zaskoczona co najmniej miło, bo, kurczę... Żelazowska serio umie pisać, to trzeba jej oddać. Mimo drobnych usterek, które dotyczą przede wszystkim kreacji bohaterów, całość prezentuje się wręcz wzorcowo. Czytajcie, ślijcie dalej w świat, niech "Hotel Bankrut" otrzeźwi tych, co żyją w spokoju i złudzeniach. Powieść gorzka, a jej treść powinna zdecydowanie wskazywać na bardziej melancholijny, przygnębiający nastrój, jednak dzięki wspaniałomyślności autorki, czytelnik nie zostanie narażony na żadne niedogodności i z rozkoszą będzie delektował się każdym kolejnym rozdziałem a z postępem fabuły - coraz większym upadkiem bohaterów.

Magdalena Żelazowska stworzyła bardzo trafny obraz ludzi, którzy są sfrustrowani, zmęczeni i bezradni w trudnej sytuacji ekonomicznej. Jednocześnie nie pozbawiła ich marzeń, pozwoliła im podjąć próbę zmierzenia się z kryzysem i dała im odrobinę nadziei na przyszłość. (...) "Hotel Bankrut" to bardzo dobry przykład literatury obyczajowej, która trafia w sedno społecznych obserwacji, zawiera w sobie refleksję na temat rzeczywistości, w której przyszło nam funkcjonować. W hotelu dla bankrutów możemy spróbować zmierzyć się z naszymi oczekiwaniami wobec życia, które ma to do siebie, że często "nalicza nam odsetki". Kolorowy neon umieszczony na okładce przypomina nieco motel dla podróżnych, którzy wciąż gdzieś zmierzają. Zielona strzałka wskazuje im kierunek na przyszłość, dając nadzieję na to, że kiedyś musi odmienić się ich los. Czy na lepsze? To już zależy od nas samych. Podobno.

Spotkanie z powieścią Magdaleny Żelazowskiej jest przeżyciem, wiąże się z refleksją, ale także z podziwem dla autorki, która okazała się być doskonałą obserwatorką codzienności oraz ludzkich dramatów. Lekkość nie wiąże się tu z banałem, przemyślana koncepcja świadczy o doskonałym przygotowaniu, zaś bohaterowie, dzięki swojemu zróżnicowaniu, mają w sobie cząstkę nas i naszych opowieści. To wszystko składa się na wciągającą lekturę i skłania czytelnika do bacznej obserwacji poczynań autorki, a już z pewnością do sięgnięcia po jej poprzednią książkę.

"Hotel Bankrut" to jedna z tych pozycji, które może nie zachwyciły mnie od pierwszej strony, ale w efekcie końcowym doszłam do wniosku, że to pozycja ważna dla tych, którzy sami tego doświadczyli, dla tych, którzy zastanawiają się, czy zdecydować się na kredyt, dla tych, którzy gdzieś się pogubili w codziennej rzeczywistości. Magdalena Żelazowska pokazuje, jak zmienia się życie osób po zmianie statusu społecznego, podpowiada, doradza, pokazuje, że to nie koniec świata. Myślę, że osób, które czytały wcześniejszą pozycję pisarki nie muszę specjalnie przekonywać, a nowym powiem tylko tyle - dajcie szansę Hotelowi Bankrut.

Wydaje się, że jesteśmy już tak ''przesiąknięci'' informacjami o różnorakich kryzysach, że powstawanie książki, której akcja kręci się wokół problemów ekonomicznych, to już przesada. Ale jednak Hotel Bankrut ma w sobie coś takiego, że chce się po niego sięgnąć. (...) Książka tylko z pozoru porusza oklepany temat kłopotów finansowych. Magdalena Żelazowska zwraca uwagę na szereg innych problemów współczesnego świata- szaleńczą pogoń za dobrami materialnymi, niepewność jutra, strach przed utratą stabilizacji finansowej, a wreszcie degradację wartości i związków rodzinnych. "Hotel Bankrut" dobitnie ukazuje, że stabilność, którą osiągamy poprzez pieniądze jest tylko iluzją, która w każdej chwili może runąć jak domek z kart.

Kolejna lekka pozycja, choć poruszająca trudny temat bankructwa, zadłużenia i ogólnie kłopotów finansowych. Lekka z racji tego, że nie trzeba się wysilić, by cokolwiek zrozumieć, ale wprawia w zadumę nad własnym losem, życiem. Najbardziej spodobało mi się, gdy autorka umiejętnie złączyła ścieżki wszystkich bohaterów, wymyślając rozmaite kombinację. Widać, że fabuła była od początku do końca dobrze przemyślana i napisana z niezwykłą starannością, łącząc w całość wszystkie wątki. (...) jest to książka warta przeczytania, zwłaszcza na zakręcie życiowym. Dzięki niej odnajdziemy prawdziwe wartości wiodące w życiu, bo choć pieniądze są niezbędne, szczęścia nie dają, ponadto zawsze mają swój koniec.

Książka napisana jest przystępnym, lekkim językiem. Dobrze się ją czyta, choć do tego tematu nie wnosi nic nowego – stara prawda mówi, że wszystko kręci się wkoło pieniądza i tak jest też tutaj. Jest to książka, którą czyta się szybko, wystarczy wieczór – dwa i dość przyjemnie. Jak wspomniałam na początku jest to mieszanka słodko-gorzka, z dużym naciskiem na gorycz. Jednak pocieszające jest to, że przez całą treść przebija pewna nadzieja na lepsze jutro, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie można było czegoś z tym zrobić. Trzeba jedynie chcieć się ruszyć z miejsca, w którym się utknęło.

Styl pisania Żelazowskiej jest lekki, momentami dowcipny. Pozwala to trochę odetchnąć po wzruszających momentach, bo i takich nie brakuje. Prawdziwą sympatią zapałałam do Łucji, kobiety przeuroczej! Troskliwa, empatyczna — aż chciałoby się z nią zaprzyjaźnić, mimo różnicy wieku. Od bohaterów aż tchnie naturalnością. Nie rzucają w przestrzeń pompatycznymi określeniami, dialogi potrafią rozbawić, o czym już wspominałam. Rozładowanie napięcia jest konieczne, choć ciężko zapomnieć o pewnej sytuacji z Damianem w roli głównej… Osoby, które są po lekturze zapewne znają genezę. Inni — koniecznie muszą przeczytać sami! (...) „Hotel Bankrut” nadaje się praktycznie dla wszystkich. To książka o tematyce mogącej spotkać każdego. Dzisiaj na szczycie, jutro na dnie. Magdalena Żelazowska karmi odrobiną nadziei, że mimo rozczarowań trzeba próbować wyjść na prostą. I tego się trzymajmy.

Rzadko zdarzają się polskie ksiązki, tak dobrze wydane i z tak ciekawą treścią. "Hotel Bankrut" na początku zachwycił mnie okładką, ale treść... przebiła wszystko. Książka splata losy, mogłoby się wydawać przypadkowych osób, na szczęście autorka napisała bardzo spójną, a zarazem rozbudowaną powieść. (...) Serdecznie polecam wam książkę "Hotel Bankrut". Nietuzinkowa historia, wyraziści bohaterowie i niesamowita intryga pozostawiająca w konsternacji i z masą spraw do przemyślenia.

„Hotel Bankrut” autorstwa Magdaleny Żelazowskiej to bardzo dobra, współczesna powieść obyczajowa. Autorka poruszyła w utworze tematykę, która nikomu nie jest obca (choćby ze słyszenia) - kryzys, umowy śmieciowe, odstawienie na boczny tor ludzi starszych, bieg szczurów i ciągłe odkładanie na potem założenia rodziny. Problematyka powieści nie należy do najprzyjemniejszych, ale Żelazowska pisze bez zadęcia i patosu, za to ze sporą dawką humoru i niezwykłą lekkością, dzięki temu lektura nie męczy. Trudne tematy zostają przedstawione czytelnikowi w przystępny sposób. Lektura nie dołuje, pokazuje, że człowiek zawsze ma jakieś opcje i, choć bywa ciężko, nie warto się poddawać, bo pieniądze to nie wszystko. (...) Jeżeli poszukujecie dobrej powieści obyczajowej z akcją rozgrywającą się w polskich realiach i poruszającą bliską nam problematykę, to „Hotel Bankrut” będzie doskonałym wyborem.

Takie książki warto czytać, takie książki warto wydawać! Muszę przyznać, że już od dłuższego czasu wypatrywałam pozycji w tym stylu. Jest powieść obyczajowa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie ogranicza się do jednego tematu, kilku emocji, przyjaźni czy miłości. W Hotelu, tak jak w życiu, wszystkiego jest po trochu. Jest miejsce na smutek, a też na radość, na marzenia i rozczarowania. Wydarzenia opisane w tej powieści, chociaż fikcyjne, mogły wydarzyć się naprawdę. Trafna, cyniczna ocena rzeczywistości i cięty język bohaterów to prawdziwe rarytasy. Podczas czytania nie raz wybuchałam śmiechem, kilkukrotnie też czytałam fragmenty na głos. Tak dobrze napisaną książką warto się dzielić z innymi! (...) Bez wahania polecam tą książkę. I to każdemu! Sposób budowania kariery, jej cena i przede wszystkim wartość, to coś, o czym nie tylko wato pisać, ale też myśleć. Hotel Bankrut pod przykrywką ciekawej fabuły, serwuje nam garść gorzkich refleksji.

Książkę czyta się szybko i jest ona niezwykle ciekawa. Autorka porusza tematy, które mogą dotyczyć każdego z nas. „Hotel bankrut” cechuje się lekkością mimo iż problematyka nie należy do najłatwiejszych. Uważam, że warto poruszać wątki przytoczone przez panią Żelazowską. Bardzo bym chciała, by pozycja ta trafiła w ręce ludzi, którzy żądzą naszym krajem. Może przekonaliby się oni, że życie Polaków nie rozpieszcza, a Polska potrzebuje gruntownych zmian. (...) Gorąco polecam wszystkim czytelnikom bez względu na wiek oraz płeć zarówno tę jak i poprzednią powieść autorki. Fabuła nie przytłacza, ale daje do myślenia. Jeśli poszukujecie dobrych książek obyczajowych, to zdecydowanie dobrze trafiliście.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ

Jerzy Stajszczak
2016-05-26

Mistrzowstko, napisane. Zwiastun wielu następnych, dobrych książek. Czyta się jednym tchem. Chapeau bas.
Dora
2016-05-16

Wreszcie książka prawdziwa aż do bólu , w każdym słowie , w każdym zdaniu widzę siebie i mnóstwo ludzi , zwykłą codzienność która nas otacza , przeczytałam jednym tchem i polecam wszystkim ( szczególnie politykom )
Czytadełko
2016-05-05

Czy można lepiej przedstawić naszą rzeczywistość? Moim zdaniem nie. Magdalena Żelazowska wykonała majstersztyk. Pokazała w swojej książce jak wygląda świat, który nas otacza. Jak bardzo pochłonęła nas korporacyjna wizja tego świata. Straciliśmy z oczu rzeczy najważniejsze. Zabijamy się dla przedmiotów, dla kariery, dla marzeń, które są i tak nietrwałe i które w każdym momencie mogą prysn...