Powieść obyczajowa
Spróbujmy od nowa
KUP TERAZ

Spróbujmy od nowa

brak opinii
Liczba stron: 416
ISBN: 9788327617705
Premiera: 2016-01-13

Olivia i Caspar na pozór mają wszystko. Połączyła ich prawdziwa miłość, wychowują dwie córki, realizują się zawodowo. Są jednak nieszczęśliwi. Olivia, nie mogąc poradzić sobie z tragicznymi wspomnieniami z  dzieciństwa, przeżywa głęboki kryzys i niszczy swoje małżeństwo. Teraz jeszcze trudniej jej pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą w znanej kancelarii prawniczej Crightonów. Jednak jest ktoś, kto czeka, by pozwoliła sobie  pomóc…

Penny Jordan

Zanim Penny Jordan zaczęła pisać, uwielbiała opowiadać swojej młodszej siostrze bajki na dobranoc. Każdego dnia inną, każdego dnia z siostrą w roli głównej. Miłość do romansów i pisanie przyszła później.

Jordan chce, by jej czytelnicy odczuwali przyjemność z lektury. Wierzy w potęgę miłości i szczęście, jakie ze sobą niesie. Pisze w domu, w kuchni, otoczona swoimi czterema psami i dwoma kotami. Lubi też słuchać uwag swojej rodziny i bardzo często je uwzględnia.

 

 

- Czy pamiętasz, kiedy ostatni raz się kochaliśmy?

Gdy tylko Caspar zadał to pytanie, od razu zrozumiał, że jest źle postawione. Nie chodziło mu tylko o miłość fizyczną, ale również o to, co sam tak naprawdę czuł. Jednak po minie żony zorientował się, że jest za późno, by odwołać te słowa.

- Kochali! Kochali! Myślisz tylko o seksie - warknęła wściekła.

- Przecież jesteśmy małżeństwem. Seks powinien być dla nas czymś naturalnym - brnął dalej, jeszcze bardziej rozsierdzony z powodu jej uwagi.

- Tak jak wiele innych rzeczy - wtrąciła Olivia. - Na przykład wczoraj wydawało mi się zupełnie naturalne, że weźmiesz dziewczynki do parku. Ale ty wolałeś grać w golfa ze swoim bratem!

- A, więc o to ci chodzi. Nie chcesz się ze mną kochać, bo wczoraj spędziłem trochę czasu z bratem - rzekł z goryczą Caspar.

- Przyrodnim bratem - poprawiła go chłodno żona.

Serce biło jej tak, jakby próbowało wyskoczyć z piersi. Czuła mdłości i miała coraz większe problemy z oddychaniem. Z trudem trzymała nerwy na wodzy, zaciskając przy tym pięści.

Za chwilę zacznie się pocić, a wtedy... wtedy... Nie, musi powstrzymać to uczucie. Nie może poddać się fali nudności. Inaczej stanie się taka jak jej matka, z powodu bulimii odczuwająca przemożny przymus nieustannego oczyszczania organizmu.

Od kilku tygodni przebywali w Stanach. Przyjechali tu na ślub jednego z przyrodnich braci Caspara, co stało się okazją do poznania amerykańskiej części rodziny. Jednak Olivia wcale nie chciała opuszczać Anglii. Miała tyle pracy, że z trudem wygospodarowała czas na urlop. Niepokoiła się o wszystkie prowadzone przez siebie sprawy i od początku wyjazdu bez przerwy kłóciła się z mężem.

Zgodziła się na tę podróż w ostatniej chwili i wcale nie po to, by polepszyć stosunki z Casparem. Zmieniła zdanie, ponieważ nie chciała brać udziału w powitaniu ojca, który pojawił się nagle w rodzinnym mieście. Jej niechęć zarówno do niego, jak i do jego świeżo poślubionej żony, Honor, pogłębiła jeszcze rozdźwięk między nią a Casparem, który nie mógł pogodzić się z tym, że Olivia zaczęła bojkotować wszystkie rodzinne uroczystości.

Z kolei Olivia odczuwała gorycz i rozczarowanie z powodu postępowania męża. Przez lata łudziła się, że jest kimś wyjątkowym, różnym od pozostałych ludzi, którzy zaważyli na jej życiu, lecz srodze się zawiodła. Liczyła, że ona, Olivia, będzie dla niego najważniejsza, lecz teraz musiała zrezygnować z tych złudzeń. Caspar tylko udawał, że ją kocha, ale w istocie chodziło mu o... o...

Zamknęła oczy i zadrżała mimo ciepła, które panowało w hotelowym pokoju. Przypomniała sobie wyraz twarzy stryja Jona, gdy dowiedział się, że marnotrawny brat bliźniak powrócił do domu. Czy to możliwe, by wciąż darzył go uczuciem? Przecież jej ojciec uciekł z kraju ze zdefraudowanymi pieniędzmi!

Jon dzwonił do niej parę dni wcześniej, nalegając, by przyjechała na przyjęcie w Fitzburgh Place z okazji ślubu ojca z kuzynką lorda Astlegha, Honor, lecz Olivia odmówiła. Sama nie wiedziała, co się z nią dzieje, ale na myśl o spotkaniu z ojcem odczuwała wręcz fizyczny ból. Jednocześnie czuła się coraz bardziej wyobcowana z rodziny.

Caspar podniósł się z łóżka. Miał zaciętą ze złości twarz. Czyżby kiedyś naprawdę jej się wydawało, że go kocha? Teraz wprost nie mogła w to uwierzyć. Kiedy myślała o mężu, czuła pustkę.

- Danny zaprosił nas do swojej chaty w Kolorado. Moglibyśmy pojeździć na nartach i...

- Nie. - Olivia nie pozwoliła mu nawet skończyć.

Gdy ponownie na niego spojrzała, ogarnęło ją poczucie beznadziejności. Miłość, która kiedyś ich łączyła, znikła, jak jej się zdawało, bezpowrotnie. Nagle stali się ludźmi sobie obcymi. Nie rozmawiali o najbardziej oczywistych powszednich sprawach. Doszło do tego, że Caspar nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, ile pracy czeka na nią, kiedy wreszcie wrócą do domu.

Nagle poczuła, jak bardzo jest spięta, i potarła skronie. Przez całe dorosłe życie musiała walczyć z dziadkiem, który starał się nie dopuścić, by także ona, podobnie jak mężczyźni w jej rodzinie, została prawnikiem. Ben na pewno bardzo by się ucieszył, gdyby teraz powinęła jej się noga.

- Muszę wracać do domu. Czeka na mnie praca...

- Praca, praca... A co z naszym małżeństwem?!

Ich małżeństwem? Olivia popatrzyła na niego ze zdziwieniem.

- Nasze małżeństwo już się skończyło, Caspar - powiedziała z ulgą.

Zaczynała powoli się rozluźniać, a przykre skrępowanie ustąpiło miejsca poczuciu całkowitej wolności. Tak jakby wypiła za dużo szampana.

- Co... co chcesz przez to powiedzieć? - zapytał Caspar, lecz ona już podjęła decyzję.

- Moim zdaniem powinniśmy zacząć żyć w separacji - odparła, odwróciwszy się od niego.

- W separacji? - powtórzył zdumiony.

Wstrzymała oddech, słysząc jego niepewny głos. Tak jakby czekała. Tylko na co?

- Tak, właśnie tak - potwierdziła spokojnie. - Oczywiście wszystko trzeba przeprowadzić według odpowiednich procedur prawnych...

- No tak, tylko to ci w głowie - mruknął rozgoryczony Caspar. - Jak wszystkim Crightonom.

Olivia spojrzała w stronę okna.

- A tobie nigdy to się nie podobało, prawda? - spytała cicho.

- Przede wszystkim nie odpowiadało mi to, że zawsze ktoś stał między nami. Że nie byliśmy sami w naszym małżeństwie...

- Przecież ty też chciałeś mieć dzieci - przerwała mu gwałtownie.

- Dobrze wiesz, że nie mówię o dziewczynkach. - Caspar pokręcił głową. - To ta twoja przeklęta rodzina i jej równie przeklęta historia. Żyjesz przeszłością, Livvy. Nie możesz się z niej wyzwolić.

- Nieprawda! - Olivia pobladła niczym płótno. - A kto nam pomagał? Kto...?

- Mam absolutnie dosyć tego, że bez przerwy rozpamiętujesz, kto i jak cię skrzywdził! Mam dosyć odpowiadania za błędy twego ojca i dziadka tylko dlatego, że jestem mężczyzną! Mam dosyć tego, że bez przerwy robisz z siebie ofiarę!

- Jak śmiesz?! - Spojrzała na niego rozszerzonymi ze strachu oczami.

- Przecież wiesz, że to prawda - stwierdził chłodno Caspar. - Mam już dosyć zmagania się z duchami twojej rodziny. I roli chłopca do bicia. Najwyższy czas, żebym ja też miał coś z życia. Może w końcu uda mi się napisać tę książkę. I kupić sobie harleya!

Olivia patrzyła na niego, jakby był zupełnie obcym człowiekiem. Czyżby to właśnie za niego wyszła za mąż? Za tego nieczułego samoluba, który marzy o szpanerskim motocyklu, jakby był nastolatkiem!

- Trudno mi uwierzyć, że kiedyś cię kochałam, Caspar - rzekła ze ściśniętym gardłem. - Sama nie wiem, co mnie w tobie pociągało - dodała, czując, jak przeszłość rozsypuje się na tysiąc maleńkich kawałeczków.

- Naprawdę? Wobec tego masz krótką pamięć. Chodziło ci o to, żeby uciec przed własnym dzieciństwem.

Jej dzieciństwo. Olivia wybiegła z pokoju z jeszcze większym bólem głowy.

Zrobiło jej się niedobrze. Tak naprawdę nigdy nie miała dzieciństwa. Jej przekleństwem było to, że nie urodziła się chłopcem, czego tak bardzo pragnął ojciec i, co ważniejsze, dziadek.

To właśnie z ich powodu musiała szybko dojrzeć, pragnęła bowiem udowodnić swą wartość. Również z ich powodu tak ciężko przez ostatanie lata pracowała, mając przy tym świadomość, że stąpa po rozpiętej nad przepaścią linie. Jeden fałszywy krok i runie w dół, a wszyscy wokół zaczną klaskać.

Pracowała nie tylko dla siebie, ale i dla swoich córek. Nie chciała, żeby czegokolwiek im brakowało, żeby czuły się gorsze czy niedocenione. Tak jak przeżywała to ona, zwłaszcza po tym, gdy David zniknął, a zaraz potem okazało się, że sprzeniewierzył olbrzymią sumę. A teraz, kiedy wrócił, wszyscy się z tego ucieszyli, zamiast się od niego odwrócić. A to przecież ona, Olivia, pracowała, żeby spłacić moralny i finansowy dług ojca.

Czuła, że narastają w niej mdłości. Znowu była spięta. Zaczęła drżeć. Pomyślała, że na pewno poczuje się lepiej, kiedy wróci do pracy i codziennych obowiązków.

Z tą myślą pochyliła się nad sedesem.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ